PORADY TRENERA – ODCINEK 4

Podcast, Porady żywieniowe - 5 grudnia 2022
synergy podcast4 min

Jak jeść, żeby zdrowo schudnąć?

Bartek: Witam wszystkich słuchaczy w naszym podcaście „Porady trenera”. Dzisiaj są w studio nagraniowym moi goście — Oksana! Witam cię Oksana.

Oksana: Cześć wszystkim!

Bartek: Powiedz proszę w dwóch słowach o sobie.

Oksana: Jestem menedżerem w studiu Synergy w Bibicach, przy ulicy Olszynowej 1a. Również studiuję psychologię i jestem certyfikowanym coachem. 

Bartek: O, to widzę, że dużą wartość wprowadzisz do naszej rozmowy. I drugim gościem jest Kamil.

Kamil: Cześć wszystkim! Jestem Kamil. Ogólnie studiuję na Akademii Wychowania Fizycznego, skończyłem technikum o żywieniu, także coś tam liznąłem tego tematu — także będzie fajnie porozmawiać o tym. 

Bartek: No czyli widać, że gości dzisiaj mamy nieprzypadkowych, prawda? Doświadczenia żywieniowe — a dzisiaj właśnie o żywieniu sobie porozmawiamy. Bo jak wiemy, w dzisiejszych czasach dużo ludzi ma bardzo duży problem z tym, żeby utrzymać szeroko rozumianą zdrową dietę. Nie wiedzą, z jakich produktów korzystać. Nie wiedzą, do czego służą etykiety na opakowaniach. I dzisiaj porozmawiamy o tym, jak to zrobić, żeby utrzymać taką zdrową dietę i mimo wszystko, żeby ona była satysfakcjonująca, żeby nie rezygnować z jakichś produktów. Właśnie — z czego można korzystać, z czego nie można korzystać, co się powinno, czego się nie powinno i jak to właśnie bezboleśnie zrobić. Także zaparzcie sobie zieloną antyoksydacyjną herbatkę (śmiech). I zaczynamy!

Okej, zacznę od pierwszego pytanka: na jakie produkty postawić, żeby zbudować zdrową dietę?

Oksana: To przede wszystkim uważam, że trzeba zadbać o makroskładniki, czyli wartościowe białko, wartościowe węglowodany, tłuszcze oraz błonnik.

Kamil: Tak, bardzo dobrze Oksana powiedziała. Też nie możemy uciekać do gotowych potraw. Pełno w sklepach jest gotowców, które naprawdę są smaczne czasami, ale makroskładniki mają dość kiepskie.

Bartek: Tak, z reguły ubogo w białeczko, natomiast tłuszczy i węglowodanów ile się chce. Czyli raczej preferujemy przygotowanie posiłku samemu lub wybrania składników do posiłku przynajmniej samemu.

Kamil: To jest najlepsza opcja, bo wtedy wiemy, co jemy, z jakich składników. Jesteśmy pewni, jaką jakość mają te składniki, także to jest super opcja. 

Oksana: No a jeżeli już kupujemy coś, co jest gotowe, to żeby tam było jak najmniej składników.

Bartek: Czyli im mniejsza ta tabelka ze składnikami…

Oksana: Tak! Tym jest to zdrowsze.

Bartek: Tak, bo na przykład na marchewce z reguły nie ma… (śmiech)

Kamil: Tak, na marchewce składników nie ma, aczkolwiek marchewka to warzywo, a warzywa trzeba uwzględniać w diecie. Są bardzo ważne — dostarczają wiele makroskładników, mikroskładników, które są bardzo korzystne dla naszego organizmu.

Bartek: Czyli tutaj stawialibyśmy na warzywa. Powiedzcie, na co jeszcze byście postawili? 

Kamil: No zdecydowanie na białko, bo to jest budulec mięśniowy i tego potrzebujemy w diecie. Tłuszcze, tłuszczy też potrzebujemy. Ludziom się wydaje, że im więcej będziemy tłuszczu jeść, tym bardziej będziemy tyć, cały czas. Aczkolwiek to jest totalnie w drugą stronę.

Bartek: Dokładnie. Magicznie możemy zjeść cokolwiek bez tłuszczu, bez ograniczeń i nic nam nie będzie — jest takie przeświadczenie. Ale jeżeli dodamy do pieczenia powiedzmy kieliszek tłuszczu, to magicznie się roztyjemy. A to wiadomo, że nie do końca tak działa, bo przede wszystkim jeżeli chodzi o przybieranie lub zbijanie wagi, to tutaj kalorie są główną przyczyną przybierania lub chudnięcia, a nie same tłuszcze, czy same węglowodany, czy same białka. Tak jak mówimy o białku — jakie produkty można by do takich białek zaliczyć?

Kamil: No przede wszystkim mięso. Mięso ma bardzo dużo białka, to jest białko pełnowartościowe. Aczkolwiek, jeżeli ktoś jest wegetarianinem, to w nasionach strączkowych też są białka pełnowartościowe, na przykład w soi — także śmiało można korzystać z tych produktów. 

Bartek: Czyli mięsko, soja — to należy wcinać, że tak powiem.

Kamil: Tak. Nabiał, jeżeli ktoś lubi. Niektórzy mają problemy po nabiale. Aczkolwiek jeśli nie występują żadne problemy, to śmiało też można…

Bartek: Taki twarożek sobie opędzlować.

Kamil: Dokładnie.

Oksana: Również jajka, ryba….

Kamil: Ryba też bardzo ważny produkt — posiada tłuszcze i kwasy omega, które są kosmicznie ważne dla naszego organizmu. Przeważnie każdy ma ich niedobór, także im więcej rybek w diecie, tym lepiej. 

Oksana: Tak. Również należy pamiętać o witaminach i minerałach, kiedy sami sobie układamy dietę. Na przykład witamina D — musimy zawsze sobie dołożyć taką dodatkową dawkę, bo to co wynika z badań, to u 80% Polaków występuje niedobór witaminy D. Więc zawsze w te dni, kiedy mamy najmniej słońca, czyli od września do kwietnia — dodajemy sobie tej witaminy. 

Bartek: Garściami (śmiech). Okej, no to powiedzieliśmy sobie tutaj…

Kamil: A może jeszcze…

Bartek: A proszę bardzo!

Kamil: Do reszty — bo jeszcze tłuszcze fajnie można dorzucić sobie do diety. Jest pełno takich, na przykład orzechy. Orzechy są super produktem, z których możemy czerpać dużo tłuszczy — oczywiście tych zdrowych. Także możemy sobie je przemycać w naszej diecie. Takie produkty są bardzo dobre, no i schrupać takiego orzeszka aż przyjemnie!

Bartek: I teraz uwaga, że tak powiem, dla naszych słuchaczy. Jakby ktoś powiedział: „W chipsach! W chipsach też jest mnóstwo tłuszczy”.

Kamil: No, aczkolwiek to już nie są takie fajne tłuszcze. 

Bartek: Już nie są do końca zdrowe. To znaczy, że zjadając tyle samo orzeszków i tyle samo chipsów…

Kamil: To się totalnie inaczej przekłada na nasz organizm.

Bartek: Dokładnie, pod względem zdrowotnym. Oksana, powiedz, co Ty byś zaproponowała z takich zdrowych tłuszczy.

Oksana: Zdrowe tłuszcze… No to ja uwielbiam ryby, uwielbiam łososia — on ma sobie i białko, i tłuszcze, wszystko w jednym, więc jak najbardziej. Tak samo jajka, to są też tłuszcze.

Bartek: Dokładnie. Oksana, czyli ty zamknęłaś temat podając tutaj produkty białkowe. Bo one są rzeczywiście i bogate w białko, i bogate w tłuszcze. Czyli, że tak powiem, sprawdzalne.

Kamil: Sprawdzalne!

Oksana: Albo również oleje, jak na przykład oliwa z oliwek albo olej kokosowy.

Bartek: Olej kokosowy, tak. Moja teściowa dodaje do kawy. Tak jej zaleciła dietetyczka. Zrobiła mi kiedyś taką kawę, że tak powiem — to jest bardzo oryginalny smak, ale jeżeli komuś podchodzi, to jak najbardziej (śmiech). Natomiast powiedzcie mi, bo tutaj powiedzieliśmy, że tłuszcze są ważne, powiedzmy również, dlaczego są takie ważne. 

Kamil: W tłuszczach przede wszystkim rozpuszczają się witaminy. Tutaj można tak w prosty sposób rzec. A witaminki — potrzebujemy ich w organizmie, żeby wszystko grało, żeby wszystko łączyło się ze sobą.

Oksana: Oprócz tego pewna grupa naszych hormonów jest stworzona z tłuszczu, więc jak ktoś ma niedobory tłuszczu, to ma od razu jakieś problemy hormonalne. 

Bartek: Słuchajcie, dokładnie o te dwie rzeczy mi chodziło, wyczerpaliście temat (śmiech). Chociaż no wiadomo, znalazłoby się jeszcze kilka rzeczy, dlaczego te tłuszcze są warto jeść i nie odpuszczać. I tu powiedzieliśmy, co warto sobie w takiej diecie zawrzeć, jeśli chodzi o białka, tłuszcze, ale nie powiedzieliśmy o węglowodanach. Powiedzcie, na co wy stawiacie.

Oksana: Na węglowodany złożone, czyli kasza gryczana, kasza jaglana, ryż brązowy, pełnoziarniste pieczywo czy makaron pełnoziarnisty.

Kamil: Bardzo fajnie! Ja natomiast jestem teraz na redukcji, więc stawiam na jakieś wafle ryżowe — takie szybkie węgle, są bardzo fajne. Serdecznie polecam, można sobie fajnie dorzucić do diety dużo węgli, jeżeli ktoś potrzebuje. 

Bartek: Dużo węgli — one też niejednokrotnie na redukcji zdecydowanie bardziej się sprawdzają.

Kamil: Bardzo syte są.

Bartek: I jest ich dużo objętościowo, co na redukcji bardzo mocno się przydaje. Wie każdy, kto docinał, jak bardzo fajny jest ten proces samego jedzenia. A powiedzcie mi, w którym momencie postawilibyście na węglowodany bardziej proste? Na przykład, powiedzmy sobie, na banana, czekoladę albo bułkę pszenną z dżemem.

Kamil: Takiego banana na przykład fajnie sobie do owsianki dorzucać albo jako dodatek przed treningiem.

Bartek: (klaśnięcie w dłonie) Mamy to! Dokładnie. Tak jak Kamil mówi — przed treningiem po prostu dostaniemy szybciej tę energię. A wiadomo, że człowiek, który nie jest w stanie ketozy, jak najbardziej korzysta sobie z tych węglowodanów, które są tym głównym źródłem energii. Także tutaj takiego bananka jak najbardziej przed treningiem serdecznie można polecić. Okej, powiedzieliśmy sobie, na co warto postawić, jeżeli chodzi o produkty w ustawieniu jakiejś zdrowej diety, natomiast powiedzcie, na co kompletnie nie stawiać?

Kamil: No na pewno na jakieś bardzo przetworzone produkty, na przykład postawmy teraz może od początku jeszcze na to mięso, o którym mówiłem przy białku. Tu warto patrzeć na skład, bo często na składzie jest napisane „mięso oddzielane mechanicznie”. To mięso jest bardzo kiepskiej jakości. Na takie mięsa nie powinniśmy patrzeć i w ogóle z nich korzystać.

Bartek: Absolutnie, to powinno nas odstraszać, bo tam w tym mięsie może znaleźć się wszystko. 

Oksana: Jak i również węglowodany proste, czyli to są na przykład chipsy czy słodzone napoje, batoniki różne słodkie… Ponieważ takie węglowodany proste powodują, że zwiększa się u nas poziom wisceralnej tkanki tłuszczowej, czyli tkanki tłuszczowej wokół narządów wewnętrznych, co powoduje większe ryzyko zachorowania na różne choroby sercowo-naczyniowe. 

Bartek: A tutaj poruszyłaś jeden temacik, który chciałbym troszkę podrążyć. Bo tu wiadomo, musimy ograniczyć słodzone napoje. To jest akurat coś takiego, gdzie ludzie sobie nie zdają sprawy, ile mogą spożywać w ten sposób kalorii, prawda? Człowiek sobie popija przez cały dzień taki soczek, w sumie myśli, że niewiele je, a przecież te kalorie gdzieś się muszą podziać. I nie wie, dlaczego tyje. Tutaj bardzo często z pomocą przychodzą napoje zero, które często są też piętnowane. Powiedzcie, jakie jest wasze zdanie na temat tych napojów zero. 

Kamil: Moim zdaniem są jak najbardziej w porządku. Sam korzystam i jestem tego zwolennikiem. Bo na przykład jeśli ktoś jest na redukcji, liczy te kalorie i chciałby się napić coli, no to taka cola zero…

Bartek: Siada jak złoto.

Kamil: Dokładnie, o to chodzi.

Bartek: No to powiem ci, jestem tego samego zdania. Trochę mamy farta podczas tego nagrania, że jesteś na redukcji, bo wszystkie rzeczy, które człowiek na redukcji teraz przeżywa — ty o tym powiesz (śmiech).

Kamil: Coś przemycę, przemycę troszkę informacji.

Bartek: Do jakiej wagi chcesz dobić? 

Kamil: Nie skupiam się na wadze. Bardziej się skupiam na wizualnym aspekcie i mierzę sobie obwody. To jest bardzo fajny sposób, bo najbardziej rzetelny. Waga może skakać z dnia na dzień, może być różnica paru kilo, także na tym się bardzo nie skupiam. Bo zależnie od tego, ile mamy wody w organizmie, jak zjemy dzień wcześniej, co zrobimy — bardzo różnie może być. 

Bartek: Dokładnie. I nawet sama sylwetka na przestrzeni dnia może się zmieniać. Oksana, czy twoje zdanie jest takie samo? Na temat tych napojów zero?

Oksana: Odnośnie tych napojów zero, to ja unikam. Preferuję tylko wodę niegazowaną. 

Bartek: Jeżeli chodzi o napoje, to woda zawsze się sprawdza, prawda? Tutaj nie musicie kombinować, jeżeli chodzi o wodę — woda zawsze jest okej. Ostatnio widziałem w takim programie śniadaniowym, że woda z kranu — jak najbardziej spoko. Zastanawiam się, co z kamieniem w tej wodzie? Także z kranu ja osobiście nie polecam, bo wiem, jak niejednokrotnie w Krakowie wyglądają czajniki — i to by było na nerkach. Ale ogólnie taka woda z filtra jak najbardziej jest okej. 

Kamil: Aczkolwiek co do tej wody, to jest bardzo fajny krok dla osób, które chcą zacząć. Zmienienie napojów słodkich na wodę. Nie narzucać sobie żadnych dodatkowych rzeczy, tylko zacząć od tej wody, jakiś czas przetrzymać to i zobaczyć czy waga ciała będzie się zmieniać. Bo przeważnie ludzie początkujący, którzy chcą zrzucić zbędne kilogramy, naładują na siebie wszystkiego — stricte jakaś dieta restrykcyjna czy coś. A warto zacząć od picia samej wody zamiast napojów i naprawdę można duże efekty przy tym zobaczyć.

Bartek: Dokładnie, zacząć małymi kroczkami, a nie od razu ściąć kalorie do minimum. Przy takim reżimie trudno jest wytrzymać długo. A małymi krokami jest znacznie lepiej i też efekty są znacznie trwalsze. Okej, a powiedzcie mi — czy szukać pomocy u dietetyka, czy niekoniecznie?

Oksana: Ja myślę, że jeżeli jest taka możliwość i jeżeli osoba nie ma żadnej wiedzy na temat zdrowego odżywiania i nie ma czasu, żeby tę wiedzę sobie przyswajać, to jak najbardziej tak. Ponieważ taka osoba się na tym zna, uwzględni wszystko co lubimy i czego nie lubimy, również uwzględni witaminy i minerały, o których zapominamy, a które są bardzo ważne. Ułoży nam taki plan żywieniowy, który będzie idealnie do nas pasował. 

Kamil: Jestem bardzo podobnego zdania, co Oksana, ponieważ dietetycy poprowadzą nas, kolokwialnie mówiąc, za rączkę. Bardzo nam w tym pomogą i możemy naprawdę dzięki temu zaoszczędzić wiele czasu. Licząc sobie samemu wszystko, bardzo często tracimy dużo czasu na tym.

Bartek: Tak, szczególnie na początku jest to bardzo uciążliwe, kiedy każdą rzecz, którą się będzie spożywać, warto by było zważyć, zorientować się, jaka jest kaloryczność tej rzeczy. Człowiek, który siedzi w branży, ma znacznie ułatwione zadanie, bo już tę wiedzę ma. Natomiast człowiek, który jest zielony, nie będzie w stanie określić, czy odżywia się dobrze, czy niekoniecznie. 

Kamil: Dokładnie. Dodatkowo, jeśli jeszcze dochodzą jakieś choroby, takie jak nadczynność czy niedoczynność tarczycy, to dietetyk nam bardzo jasno powie, co mamy z tym robić. Samemu z siebie — ciężki temat do ugryzienia. 

Bartek: Dokładnie, to chciałem też zaznaczyć, że przede wszystkim przy jakichś stanach chorobowych, czy jakichś dolegliwościach, wtedy taka podstawowa wiedza może nie wystarczyć i trzeba się udać do specjalisty. Okej, i powiedzcie mi proszę jeszcze, co sądzicie o oknach żywieniowych?

Kamil: To dla mnie osobiście trochę temat rzeka, bo zależy, jak się prowadzi. Z tego co się orientuję, są różne te okna żywieniowe — sześciogodzinne, ośmiogodzinne, zależy jak to się przekłada na dzień. I zależy, jak jemy w tych oknach żywieniowych. Niektórym się wydaje, że będą jeść wszystko, nieważne co — i tak schudną. Jeżeli naładują przez te 8 godzin kosmicznie dużo kalorii — też nie schudną, bo wszystko zależy od tego bilansu kalorycznego, jaki będziemy mieć.

Bartek: Dokładnie tak. Nadwyżka kaloryczna nie oszukuje, bez względu na to, czy my to zjemy w 24 godziny, czy zjemy to w 3 godziny — nadwyżka kaloryczna jest nadwyżką kaloryczną. Także tutaj wspominałeś o tym, jak się prowadzi, ogólnie jeśli o to chodzi. Czyli mając okno żywieniowe, na co trzeba zwrócić szczególną uwagę?

Oksana: Myślę, że na taką regularność posiłku i żeby te posiłki były bogate, wartościowe i żeby się nie czuć głodnym przy takim oknie żywieniowym. Zależy jakie to jest okno żywieniowe, czy to jest 16 godzin czy to jest 12 godzin. Na przykład czy ta osoba ma jakieś zaburzenia hormonalne, bo np. dla osób z insulinoopornością te okna żywieniowe jak najbardziej się sprawdzą, bo tam te okna pomiędzy posiłkami są potrzebne, minimum 4 godziny.

Bartek: Mhm, czyli tutaj dla takich osób z insulinoopornością jak najbardziej tak. Natomiast ja bym zwrócił uwagę na taką troszkę bardziej przyziemną rzecz. Niejednokrotnie na pewno spotkaliście się z takim stwierdzeniem: „No w sumie to ja nie wiem od czego tyję, cały dzień nic nie jem. Ale wiadomo, jak wrócę do domu, to sobie jakąś kolacyjkę zrobię”. I jest pytanko: „Dobra, to co jesz na taką kolację?”. 

Kamil: I wtedy się zaczyna wszystko….

Bartek: „No z 10 kanapek, salceson, sera żółtego nawalone”. Dlatego tutaj jak ktoś wprowadzi okno żywieniowe, to dobrze by było zważyć. Bo przy tym pierwszym posiłku po oknie żywieniowym jesteśmy w stanie zaprzepaścić wszystko to, co wypracowaliśmy przez cały dzień, cały ten deficyt. Także tutaj to ważenie jest dość mocno istotne. Ale powiedzcie — dla każdego takie okno żywieniowe by się sprawdziło, czy są jakieś grupy osób, którym by nie odpowiadało?

Kamil: Raczej bardziej dla sportowców by to nie było fajne, ze względu na podaż białka. Jeśli dostarczymy białko w posiłkach równo, to mięśnie dużo bardziej lubią takie środowisko, niż jak dostanie taką bombę białkową przez jeden moment. 

Bartek: Tak, tak. Tutaj właśnie słyszałem, że nawet jeśli bilans kaloryczny się zgadza, to białko lubi być przyjmowane regularnie. Natomiast jeżeli okno żywieniowe nie przekroczy 16 godzin, to można liczyć, że mięśni nie zeżre (śmiech). Ale tak, powiem wam, że ja na przykład jestem fanem takiego okna żywieniowego i szczególnie w momencie, kiedy jest zajęty ranek. Bo wtedy się nie myśli o tym, że to okno żywieniowe jest, o tym głodzie się nie myśli i później spokojnie sobie można opędzlować wszystkie posiłki, spokojnie 3-4, w krótszym czasie. I ta podaż węglowodanów jest bardziej skumulowana i może być taki wyrzut na treningu. To mi się w tym bardzo podoba. Powiedzcie, czy wy stosujecie okno żywieniowe?

Oksana: Tak. U mnie zawsze przerwa pomiędzy ostatnim a pierwszym odcinkiem to jest około 14 godzin. 

Bartek: Między ostatnim a pierwszym? 

Oksana: Tak.

Bartek: A jak u ciebie, Kamil?

Kamil: Ja nie stosuję. Nie stosowałem w sumie nigdy i jakoś nie mam weny do tego, żeby spróbować nawet. Może kiedyś, jak najbardziej, nie zamykam się na takie nowe sposoby. Dla mnie to jest nowy sposób, oczywiście.

Bartek: Nie używasz, ale czujesz się dobrze?

Kamil: Tak, tak.

Bartek: Bo wiem też, że nie dla każdego jest takie okno żywieniowe. Niektórzy znajomi właśnie próbowali takiego okna żywieniowego i to nie bardzo ma sens, kiedy człowieka już za bardzo ssie, głowa boli, już człowiek nie może się skoncentrować i zajada się krówkami. I wjeżdża krówka, druga, trzecia…

Kamil: Piąta…

Bartek: Tak, i nagle człowiek myśli: „Ale mam okno żywieniowe”. Siada o 18 i… (śmiech). I okazuje się, że nie ma tych efektów, jakich człowiek oczekiwał. Ale wiadomo, sama paczuszka żelków się nie opędzlowała. Więc tutaj rzeczywiście trzeba swoje predyspozycje poznać, ale warto sobie, że tak powiem, sprawdzić. A powiedzcie mi, co uważacie na temat restrykcyjnych diet, takich jak głodówki, diety z dużym ograniczeniem kalorii. Takie rzeczywiście od dechy do dechy. Myśmy już przeszli wcześniej trochę przez ten temat, ale możemy go trochę rozwinąć.

Oksana: No, to jest ulubiony temat naszych klientów. Bardzo lubią stosować takie diety, a potem się dziwią „Czemu ja przybieram jeszcze więcej?”. Celem takiej diety jest jak najszybsze zrzucenie wagi, natomiast to nie jest tłuszcz — to jest najczęściej woda, która schodzi podczas takich restrykcyjnych diet. I mięśnie, ponieważ nie dostarczamy białka, nie dostarczamy tej potrzebnej ilości kalorii, żeby po prostu nasz organizm dobrze funkcjonował, więc tracimy wodę, tracimy mięśnie, a jak potem sobie zaczynamy jeść, tak jak do tej pory, to najczęściej wszystko wraca — i wraca jeszcze więcej. 

Kamil: I efekt jo-jo się robi. A poza tym co jeszcze Oksana powiedziała, to też psychicznie to mocno męczy. Bo mimo wszystko jak mamy nałożone takie restrykcje na siebie, to jednak oddziaływuje trochę na psychikę. 

Bartek: Dokładnie, i w pewnym momencie pojawia się pytanie: „Po co mam się tak męczyć?”, „Czy to jest tego warte?”.

Oksana: A odnośnie detoksu to powiem, że detoks to jest oczyszczanie organizmu. I tak naprawdę nasz organizm jest w stanie sam to zrobić, przez skórę, płuca, wątrobę. Natomiast jeżeli chcemy wspomóc jakoś, to wystarczy 25 gramów błonnika codziennie, czy to w owocach, czy warzywach, i już.

Bartek: I już! (śmiech)

Oksana: Już mamy detoks.

Bartek: Nie jakiś hiper-kosmiczny, jakieś soki, tylko wystarczy zastosować normalną dietę i organizm zrobi za nas całą robotę. A spotkaliście się kiedyś z takim przeświadczeniem u waszych podopiecznych, że dietę robi się raz, a dobrze — raz na zawsze?

Kamil: Ja szczerze mówiąc nie spotkałem się z czymś takim. W sensie to można też rozumieć na parę sposobów, bo niektórym wydaje się, że zrobią raz dietę i na tym koniec, osiądą na laurach.

Bartek: Tak, oni zrobili dietę i oni zrobili swoje. Byłem na diecie, więc później mogę odżywiać się normalnie (śmiech).

Kamil: Tylko co znaczy normalnie?

Bartek: No właśnie. Wrócić do starych nawyków czy jednak tutaj normalnie, czyli powiedzmy zdrowo, przy zdrowych produktach pozostać. Czyli nie spotkaliście się z czymś takim?

Kamil: Mi się nie zdarzyło jeszcze na ten moment.

Bartek: To powiem wam, że ja dość często. I tutaj trzeba uświadomić właśnie podopiecznych, że tego nie robi się raz na zawsze. I dlatego w sumie nie trzyma się diety, tylko powinno się zmienić nawyki żywieniowe. Okej, a powiedzcie, co sądzicie o dietach pudełkowych i cateringu?

Kamil: To jest bardzo fajna opcja dla osób, które nie mają czasu. Naprawdę można dzięki temu dużo czasu zaoszczędzić i to jest bardzo duży plus, zdecydowanie.

Oksana: Tak, oczywiście. Również dla osób, które nie lubią gotować i jak już są takie posiłki gotowe i są zdrowe — to jak najbardziej na tak.

Kamil: Aczkolwiek jeśli ktoś ma dużo czasu i jest sobie w stanie przygotować takie posiłki, to troszkę rozleniwia. Także też trzeba wziąć na to poprawkę.

Bartek: Czyli jak się catering skończy… (śmiech)

Kamil: To co wtedy?

Bartek: No właśnie, to co robić? Ale ogólnie polecalibyście takie rozwiązanie?

Kamil: Tak, tak.

Bartek: Bardzo wygodne moim zdaniem również. A korzystaliście kiedyś z takiego cateringu?

Kamil: Ja nie miałem jeszcze okazji, ale myślę, że na pewno spróbuję.

Oksana: No i ten zaoszczędzony czas możemy poświęcić na trening.

Bartek: O, Oksana, święte słowa! Podstawą każdej piramidy żywieniowej jest ruch, prawda?

Oksana: Oczywiście, że tak. 

Bartek: Taka sentencja… Ale jeszcze na koniec — z tego co wiem, to przygotowujecie sobie sami posiłki. Powiedzcie, jakie diety trzymacie? Ile kalorii? Kamil, powiedz, jak tam teraz na redukcji?

Kamil: No to mniej więcej jestem na 5-6 tygodniu redukcji i ja to mam rozbite troszeczkę. W dni nietreningowe mam inaczej, a w dni treningowe inaczej. W treningowe około 2900 kcal spożywam, a w dni nietreningowe — 2500 kcal. 

Bartek: Dobra taktyka!

Kamil: Fajna taktyka, fajna. I bardzo dobrze się czuję na tym, także bardzo serdecznie polecam spróbować. 

Bartek: Pamiętam, że swego czasu bardzo podobnie robiłem. W dni treningowe zawsze więcej, żeby było więcej siły. A kiedy ta energia nie jest tak potrzebna, to po co się dopychać, prawda? (śmiech) A powiedz, ile już zszedłeś?

Kamil: No to tak w 5-6 tygodni około 3-4 kg. 

Bartek: 3-4 kg… I co, żyły na brzuchu już wychodzą powolutku?

Kamil: Nie no, jeszcze nie, jeszcze poczekajmy chwilę (śmiech). Efekty w przyszłości.

Bartek: Ale będą!

Kamil: Taki jest plan. Zobaczymy, co z tego będzie.

Bartek: Dziękuję wam serdecznie za naszą dietetyczną rozmowę, bo wiadomo, temat nie był przypadkowy. Jesteście trenerami w Synergy, i to właśnie w Synergy będzie można już niebawem korzystać z naszej nowej oferty — a mianowicie oferty dietetycznej! Także śledźcie nas w social mediach, bo już za niedługo będzie więcej informacji na ten temat. 

Oksana, Kamil — dziękuję wam serdecznie za rozmowę i słyszymy się w kolejnym odcinku.

Oksana i Kamil: Dziękujemy!

error: Kopiowanie treści jest zablokowane